Pośród plejady tak samorodnych, jak i profesjonalnych artystów, podejmujących zmagania z taflą szkła, kompozycją i kolorem – Janinie Marcińczak-Maślankowej z Nowego Targu przypadło miejsce szczególne, bo bardzo długą drogę przebyła od próby zrekonstruowania obrazka na szkle stłuczonego w schronisku na Turbaczu do przedstawień tak świetnie skomponowanych, tak wysmakowanych kolorystycznie, ubranych w cudowny ornament - że zapiera dech w piersiach. Wydaje się, że Opatrzność prowadziła ją od pierwszego pociągnięcia pędzlem do warsztatowej perfekcji. Czy jako dziecko przeżyła zachwyt malarstwem na szkle, które rodziło się podczas odwiedzin w bajkowym domu słynnej już wtedy zakopiańskiej malarki, Eweliny Pęksowej, z którą jej mama przyjaźniła się od przedwojennych lat? Zapewne tak Na początku oczywiście były madonny – zrazu bardzo bliskie kanonom sztuki ludowej, chętne do zadomowienia się na listwie białej izby pośród „szklaków”. Radosne bogactwo kolorów, malarski walor świętego tematu – były w Janiny obrazkach jak przeczucie raju. Jej zdobniczy talent kształcił się i rozwijał w cudne ornamenty. W prostokątach ram powstawały równocześnie scenki z życia górskiej i podgórskiej krainy oraz jej mieszkańców – tych z legend i baśni, ale i tych zanurzonych w krzątaninę dnia powszedniego. W zimowym pejzażu skrzył się nocą śnieg zimnym blaskiem, latem rozkwitał bujnie ogród ziemi, działy się rzeczy piękne i grzeszne, wielkie i małe ludzkie sprawy. Obecność Sacrum znaczyła się wtedy dyskretnie, a dość prosty rysunek i układ postaci nie umykały jeszcze tradycji. Głośniej i wprost mówił Wszechmocny z szyb malowanych dla zilustrowania scen biblijnych. Z czasem twarze madonn subtelniały i piękniały, a precyzyjny już rysunek uszlachetniał temat, wydobywał detale. Zawsze tak świetlistym i pełnym urody kolorem Janina zaczęła operować z większa rozwagą. Pokusiła się też o własny sąd nad światem, który – poddany władzy dzisiejszych bożków i mamideł – wykoślawił zgłoski Dekalogu, rozmienił sumienie na brzęczącą monetę. Jej malarskie puenty i komentarze – to prawdziwe rekolekcje na szkle: odważne, celne, dowcipne, a przejmujące i cierpkie zarazem. Tu właśnie pękła rama tradycji. Rozszerzył się Janinie krąg tematów i cały świat przedstawiony, a jej artystyczny warsztat dojrzewał do nowej jakości przedstawień. W ostatnich latach z powodzeniem brała udział w ogólnopolskich konkursach ogłaszanych przez Centrum Kultury Rodzimej w willi Czerwony Dwór – Madonny Podhalańskie, Oblicza Frasobliwego, Rodzina. Na wystawie zatytułowanej Janina Maślanka Światło serca – malarstwo na szkle prezentowany jest przekrój tematyczny jej prac począwszy od pierwszych obrazów, a kończąc na ostatnich obrazach niedokończonych, ukazujących jej wielkie zaangażowanie w życie społeczne. Tekst: Anna Szopińska Zdjęcia prac: Paweł Murzyn Kurator wystawy: Małgorzata Wnuk